Kapturnica- co i jak by rosła pięknie

Kapturnica to wspaniała roślina owadożerna, która niejednokrotnie cieszy wyglądem, kolorami no i również efektywnością w mordowaniu. Owadów oczywiście 😉 Kapturnice to również rośliny z którymi wiele osób zaczyna przygodę z roślinami mięsożernymi, niektórzy może i nawet niestety kończą. Ten artykuł właśnie jest po to aby do zaniedbania tych roślin nie dochodziło. Zawiera on moje subiektywne spostrzeżenia i sposoby uprawy Kapturnic, które z autopsji wiem że działają 🙂

Kapturnica- zdjęcie

Krótko o wyglądzie i budowie

Kapturnica jest byliną i na jej budowę składa się podziemne kłącze i nadziemne, silnie przekształcone liście. Kłącze jest organem który pełni funkcje zarówno przetrwalne jak i służy do rozmnażania wegetatywnego. Przetrwalne ponieważ służy roślinie do przeczekania zimy a druga funkcja wynika z tego że bardzo łatwo się dzieli i rozrasta, przez co w naturze rośliny te rosną w zbitych kępach. Od kłącza wyrastają korzenie w systemie wiązkowym. Są całkiem rozbudowane w porównaniu z innymi roślinami owadożernymi. Liście są u większości gatunków jednoroczne i zamierają na zimę. Wyjątkami są S. purpurea i S. psittacina, u nich potrafią żyć nawet dwa sezony. Oczywiście oprócz tego liście wykazują ciekawą budowę oraz przystosowania do łapania owadów i zostanie poświęcony temu osobny, obszerny artykuł 🙂

Kapturnica- uprawa

Głównym celem tego artykułu jest nakreślenie warunków uprawy tego rodzaju roślin. Oczywiście są to pewne ogólne wskazówki, które pomogą w zrozumieniu potrzeb tych roślin, jednakże i tak każdy musi w własnym domowym zaciszu poeksperymentować i przekuć tę teorie w praktykę 😉

Główne wymogi:

  1. Naświetlenie
  2. Podlewanie
  3. Podłoże

Naświetlenie

Kwestia jest prosta.

Jak najwięcej słońca. Są to iście światłożerne rośliny i bez tego nici z kolorków… Najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie w domu/mieszkaniu jak najjaśniejszego parapetu, okna i ustawienie właśnie tam roślin. Ważna jest długość bezpośredniego nasłonecznienia, oczywiście najlepiej by była jak najdłuższa. Zazwyczaj bardzo dobrze sprawdza się południowy parapet. Generalnie można również trzymać te rośliny na zewnątrz, w ogrodzie, na balkonie lub w szklarni. Ja osobiście nie preferuję trzymania roślin „na wolnym powietrzu”. Jest to spowodowane tym, że wystawione na zewnątrz doznają masowego obiadu i liście nie radzą sobie z trawieniem, co prowadzi do ich zamierania. Niewykluczone że zależy to od miejsca zamieszkania, ale u mnie, w wiejskiej miejscowości stanowi to problem. Preferuje zatem izolowany od owadów tunel foliowy 😉

Podlewanie

Co z tą wodą?

Kapturnica jest rośliną bagienną i potrzebuje sporej ilości wody. Oczywiście, wody nie byle jakiej. Bardzo ważne by była to woda deszczowa lub demineralizowana. Nie polecam podlewania wodą kranową (przegotowaną, odstaną również). W większości miejsc w Polsce woda jest zbyt twarda oraz zmineralizowana i z tego powodu nie nadaje się do podlewania tych roślin. Jedyną możliwością jest przefiltrowanie jej przez filtr odwróconej osmozy i wówczas się nadaje.

A co jeśli?

No nic, jednorazowe podlanie wodą kranową raczej na pewno nie zaszkodzi. Dopiero długotrwałe podlewanie będzie stopniowo pogarszać jakość podłoża a co za tym idzie kondycje roślin a tego chyba nie chcemy? Jeżeli brakło Ci wody i nie masz już deszczówki/demineralizowanej to już lepiej podlać wodą z kranu niż przesuszyć roślinę 😉

Ile tej wody?

Zależy. Podłoże w doniczce winno być ciągle wilgotne i to jest główna zasada. Po drugie podlewamy raczej od dołu, choć podlewanie od góry jej nie zaszkodzi. Podlewanie od dołu jest po prostu wygodniejsze. Wystarczy nalać do podstawki wody i roślina sama sobie pobierze ile jej trzeba oraz mamy pewność, że nie wyschnie 🙂 Wskazanym jest robić jedno-/dwudniowe przerwy między kolejnym uzupełnieniem wody w podstawce, ale trzeba to bardzo mocno uzależnić od warunków pogodowych. Kiedy są chłodniejsze, mniej słoneczne dni możemy sobie na to pozwolić, ale w czasie upałów MUSZĄ stać w wodzie i mieć do niej ciągły dostęp. Chwila nieuwagi może się skończyć tragicznie.

Osobiście używam takich, dosyć płytkich podstawek (2,5 cm głębokości).
Polecałbym jednak głębsze gdyż można rzadziej uzupełniać wodę.

Podłoże

Prosty przepis

torf kwaśny + piasek gruboziarnisty= szczęście roślin -> w proporcji 1:1

lub

torf kwaśny + perlit= szczęście roślin -> w proporcji 4:1

Uwagi:

*Bardzo ważny jest sam torf. Śmię twierdzić że najważniejszy. Musi być kwaśny pH 3.5 – 4.5 i pozbawiony dawki startowej nawozu. Wszelkie podłoża dla borówek, iglaków, azalii itd się NIE NADAJĄ. Musi to być czysta ziemia torfowa. Zazwyczaj na opakowaniu jest wówczas napisane, że torf umożliwia własne dawkowanie nawozu. Wynika z tego że sam w sobie dawki startowej nawozu nie posiada 🙂

*Piasek dobrze by był frakcji około 1 mm np 0.5-1 mm, osobiście stosuję 0.8-1.2 mm.

I tak właściwie to tyle. Można jeszcze na powierzchni zasadzić jakiś meszek by całość wyglądała ładnie i schludnie 🙂

Pielęgnacja

Krótko o innych wymogach

Kapturnica to roślina naprawdę łatwa w hodowli i nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów pielęgnacyjnych. Jedyne co może się przydać to przycinanie, przesadzanie, podział kłącza no i zimowanie…

Przycinanie: Wykonujemy głównie wiosną i polega to na odcięciu starych, zeschniętych, zeszłorocznych liści. Nic więcej przycinania nie wymaga. Są różne szkoły, osobiście nie czekam aż liście całkiem uschną tylko w pół zeschnięte odcinam. Niektórzy preferują odcinanie liści dopiero po całkowitym zeschnięciu.

Przesadzanie: Nie jest to zbyt częsty zabieg. W przypadku młodych roślin, szybko przerastających małe doniczki można co roku a w przypadku starszych i okazalszych okazów co 2 lata. W przypadku tych drugich większe znaczenie ma po prostu wymiana podłoża na świeże niż zrobienie miejsca dla korzeni. Najlepiej robić to wiosną, zanim rośliny zaczną rosnąć po zimowaniu.

Podział kłącza: Wykonujemy podczas przesadzania, czyli najlepiej wiosną 🙂 Dzielimy takie kłącze, które posiada przynajmniej dwa odrębne stożki wzrostu i trzeba to przeprowadzić delikatnie. Najlepiej by przeciąć, przełamać kłącze w taki sposób by każdy fragment miał własne korzenie. Daje to gwarancję przyjęcia się nowej rośliny. Zdarzało mi się tak „zmasakrować” kłącze, że pozostawały tylko stożki wzrostu bez korzonków i da się taki fragment ukorzenić, ale wymaga to podwyższonej wilgotności. -> Takowy fragment daję do doniczki i wstawiam do terrarium z dzbanecznikami 😉 Dzielenie kłącza to jak dla mnie najlepsza metoda służąca rozmnażaniu tych roślin. Inną metodą jest zapylanie kwiatów i uzyskiwanie nasion, ale jest dosyć powolna metoda. Siewki rosną bardzo powoli.

Zimowanie

– czyli jak popsuć idyllę. Jest to bez wątpienia najbardziej problematyczny aspekt hodowli zarówno muchołówki jak i właśnie kapturnicy. Na temat zimowania roślin mięsożernych (bo nie tylko te dwie tego wymagają) powstanie osobny artykuł, jednak zanim powstanie tutaj opiszę co nieco.

-> Temperatura zimowania: Ja zimuję w temperaturze między 5 a 10 stopni Celsjusza i jest to wartość optymalna. Udało mi się również przezimować w ogrodzie, gdzie pod grubą warstwą śniegu dała rady. Tak, było to już jakiś czas temu 😉 Aktualnie łagodne zimy raczej pozwalają na zimowanie na zewnątrz, choć nie mam w tym aspekcie dużego doświadczenia. Preferuje zimować w nieocieplanych pomieszczeniach typu garaż.

-> Naświetlenie: Oprócz niższej temperatury wymagają również dostępu do światła. Nie dużo, ale przynajmniej parę godzin słońca znacząco poprawia proces zimowania i wiosenny stan roślin. Z tego powodu ciemne pomieszczenia odpadają.

-> Podlewanie: Podłoże musi być lekko wilgotne. Nie może być mokre! Przelanie szybko doprowadzi do obumarcia kłącza. W warunkach zimowych podlanie raz na tydzień zazwyczaj wystarcza.

Kapturnica w obiektywie