Kapturnica i jej napój miłosny

Wiosna pełną parą.

Kapturnice oczywiście od dawna w rozkwicie, z tego powodu pięknie zdobią sobie szklarenkę. Oczywiście, takiemu urokowi nie mogę tylko ja się oprzeć a również wiele owadów. Między innymi ten Pan Trzmiel.

Pan Trzmiel spędził sobie w kwiecie 3 dni.

Było to nie ukrywam, dosyć ciekawe zjawisko. Nie opuszczał kwiatu, co najwyżej czasami wybierał się na spacer po tym silnie rozbudowanym słupku i po działkach kielicha.

Co więc robił? Leżał w odrętwieniu zazwyczaj. Szturchając go wówczas patyczkiem, nie obserwowałem, żadnej reakcji z jego strony, ale co jakiś czas budził się z marazmu a wówczas co robił? Pięknie spijał nektar z zalążni kapturnicy, po czym ten puszysty misiak znów zapadał w odrętwienie.

Jak tak na to patrzę, to aż samo ciśnie się na klawiaturę „Miło snami uciec z życia”. Znany cytat z „Wesela” Wyspiańskiego a może Pan Trzmiel miał jakieś rodzinne problemy??!!

Żarty na bok

Kwestia składu nektaru kapturnicy jest dosyć ciekawa. Mianowicie w nektarze niektórych gatunków została potwierdzona obecność koniiny. [1,2] Koniina jest alkaloidem i przy okazji silną toksyną, z resztą z jej udziałem zszedł z tego świata Sokrates [3]. Z tego powodu postuluje się, że koniina u kapturnic może pełnić funkcje obezwładniającą, paraliżującą owada, jednakże stężenia tej substancji w nektarze tych roślin są wybitnie malutkie i dlatego póki co nie wiadomo czy na pewno może ona pełnić taką funkcję.

Może akurat mój osobnik tworzył większe stężenia tej lub innej substancji paraliżującej w nektarze. hm

W każdym razie inne kapturnice takie efektu nie widziałem by wywołały, a szkoda 🙂

Pozdrawiam, flori

źródełka:

[1] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5319649/

[2] https://link.springer.com/article/10.1007/BF02003710

[3] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6150177/#B73-molecules-22-01962